Eklektyzm w wystroju wnętrz, czyli jak zestawić ze smakiem stare z nowym?

styl eklektyczny

Najczęściej pojęcie eklektyzmu definiuje się jako zestawienie starego z nowym. Trzeba mieć jednak świadomość tego, że słowo to nie odnosi się tylko i wyłącznie do tego typu wnętrz. W gruncie rzeczy każde pomieszczenie, w którym miesza się kilka różnych stylów, struktur lub też faktur, można nazwać eklektycznym.

Na jakich zasadach opiera się styl eklektyczny?

Styl eklektyczny nie ma tak naprawdę żadnych konkretnych zasad, na których opiera się swoje działanie. Jedyne czym należy się wykazać podczas urządzania takich wnętrz, to po prostu poczucie smaku. Czasem może nam się wydawać, że coś nie pasuje do siebie lub też czegoś jest zbyt dużo. To informuje nas konkretnie o tym, że należy nieco przystopować. Z drugiej jednak strony jest to styl, w którym nie można bać się podejmowania jakichś nowych i nieco zaskakujących działań. Dopiero gdy wszystko jest ze sobą zestawione można zobaczyć konkretnie, czy faktycznie poszczególne elementy do siebie pasują. Aby jednak uniknąć pewnych niespodzianek, warto zdecydować się na stworzenie pewnego szkicu, zarysu, projektu. To dzięki niemu będziemy wiedzieć, w jakim kierunku faktycznie chcemy podążać.

Co można zestawić ze sobą w eklektycznym stylu?

Standardowo eklektyczne wnętrza składają się ze starych elementów oraz tych nowoczesnych. Obecnie coraz bardziej docenia się chociażby stare meble, wykonywane z litego drewna i niezwykle solidne. Obecne meble nie mają zdecydowanie takiej właśnie trwałości, szybko się rysują i niekiedy po kilku latach wymagają wymiany. Oczywiście stare meble należy odnowić, czasem jedynie polakierować, wymienić gałki oraz kilka innych elementów, by znów prezentowały się dobrze. W trakcie urządzania swojego wnętrza i przede wszystkim jego dekorowania, warto decydować się na rozwiązania będące w zakresie naszych własnych możliwości. Nie zawsze jesteśmy w stanie wszystko zrobić sami, ale odnawianie mebli lub wykonanie jakichś nietuzinkowych dekoracji, może okazać się dla nas miłym oraz bardzo inspirującym doświadczeniem.

Stare meble mogą stanąć tuż obok industrialnych regałów, z solidnymi metalowymi elementami. Ponadto warto zestawiać ze sobą również wzory, które naszym zdaniem nie pasują do siebie. Odważnym połączeniem na pewno będą grochy oraz jakaś krata. Nie powinno stanowić to jednak dominujących elementów wnętrza. Cały czas musimy bowiem pamiętać o tym, że to będzie nasza prywatna przestrzeń mieszkalna. Musimy czuć się w niej dobrze i otoczenie nie może nas w żaden sposób przytłaczać.

Dlaczego styl eklektyczny cieszy się tak dużą popularnością?

Popularność stylu eklektycznego wynika między innymi z tego, że lubimy bawić się dekoracjami wnętrz i ich projektowaniem. Ponadto często podobają nam się różne rzeczy a ze względu na mały metraż mieszkania lub domu, nie może pozwolić sobie na osobne pomieszczenia w jakimś stylu, dlatego umieszczamy wszystko w jednym pokoju. Niemniej jednak styl eklektyczny jest popularny przede wszystkim z tego względu, że widać w nim życie i rękę człowieka, a nie tylko pomysły katalogowe.

BKS

Żywioły Saszy – czy ekranizacja serii książek Katarzyny Bondy spodoba się widzom?

ogień

 Czytelnicy uwielbiają konfrontować własne wyobrażenia stworzone na podstawie lektury z ekranizacją książki. Czasami porównanie jest zaskakująco korzystne, innym razem kompletnie nietrafione i rozczarowujące. Dla wielu osób przeniesienie fikcji literackiej na duży ekran staje się okazją, by po raz pierwszy sięgnąć po lekturę. Przed takim dylematem stają też fani serii książek Katarzyny Bondy. Prawa do ekranizacji cyklu „Cztery żywioły” Katarzyny Bondy wykupiła grupa TVN.

Miłośników cyklu zelektryzował fakt, że mogą obejrzeć serialową adaptację „Lampionów” w dodatku w świetnej obsadzie.   

Serial na podstawie książek Katarzyny Bondy 

Produkcje, które opierają się na kryminalnych bestsellerach cieszą się ogromną popularnością wśród polskiej publiczności. Wszystko zaczęło się od filmowej adaptacji losów silnej pani mecenas Joanny Chyłki, która jest główną bohaterką serii książek Remigiusza Mroza. Kolejno wyprodukowano serial na podstawie książki Wojciecha Chmielarza pt. „Żmijowisko”. Nie dziwi zatem nikogo fakt, że producenci wzięli na warsztat literaturę Katarzyny Bondy, która od wielu lat uznawana jest za królową polskiego kryminału. To niewątpliwie pozytywna wiadomość dla fanów jej pióra. Każdy czytelnik marzy, by zobaczyć swoich ulubionych bohaterów na szklanym ekranie. Tym bardziej, że bohaterka, o której traktuje cykl książek, jest równie silną i zajmującą postacią jak Chyłka Remigiusza Mroza. W „Lampionach”, które stały się podstawą do adaptacji serialowej, Sasza Załuska to wykształcona profilerka policyjna, która szlify zawodowe zdobywała na Wyspach. Z powodu różnych komplikacji osobistych trafia jednak z powrotem do Polski i podejmuje pracę w policji. Wkrótce stawia się w Łodzi, by podjąć tam śledztwo w sprawie seryjnego podpalacza. Na podstawie zgromadzonych danych buduje powoli profil podpalacza, a widz w tym samym czasie odkrywa jej osobistą, trudną historię. Do serii podpaleń w Łodzi dochodzą również zamachy bombowe. Przed Saszą nie lada wyzwanie. Musi stanąć nie tylko w prawdzie ze swoją przeszłością, podpalaczem, ale również niesprzyjającymi jej przełożonymi. Prowadzone śledztwo pełne jest zwrotów akcji, uniesień, a także romansów. Dzięki temu stanowi świetną bazę do serialowego hitu.

Z książki na szklany ekran

Przeniesienie fabuły literackiej na szklany ekran zawsze jest obciążone sporym ryzykiem. W tym wypadku miłośnicy Saszy powinni być jednak zadowoleni. Serial zrealizowany jest profesjonalnie, zawiera również dobrej jakości efekty specjalne. Znakiem jakości jest również obsada aktorska, która stanowi plejadę polskich gwiazd. W roli głównej bohaterki można zobaczyć Magdalenę Boczarską, która świetnie wciela się w postać zdecydowanej, ale doświadczonej przez los Saszy. W obsadzie znajdują się również Arkadiusz Jakubik czy Mirosław Haniszewski.

Serial jest prawdziwą ucztą dla widza, dzięki której można skonfrontować własne wyobrażenia na temat poszczególnych postaci i scen z wizją reżysera i aktorów. Serial dostępny jest na platformie player.pl.

IIM

Najgorsze miejsca na ciele do wykonania tatuażu

tatuażysta w gabinecie tatuażu

Tatuaż może być piękną ozdobą ciała, ale przed jego wykonaniem warto przygotować się na ból. Niestety przekłuwanie skóry igłą i wprowadzanie pod nią tuszu związane jest z dyskomfortem, którego nie sposób uniknąć. W których miejscach ciała tatuaż jest najbardziej bolesny? A z których miejsc najtrudniej go usunąć?

Od czego zależy stopień bólu?

Choć tatuaż zawsze w pewnym stopniu boli, intensywność bólu uzależniona jest od wielu czynników. Przede wszystkim znaczenie ma indywidualna odporność na ból. Osoby, które cierpią przy minimalnym zranieniu mogą wspominać tatuowanie jako traumatyczny proces. Kolejnym wyznacznikiem bólu jest stopień trudności oraz wielkość wykonywanego wzoru. Znaczenie ma także doświadczenie tatuażysty, a w przypadku kobiet również dzień cyklu. Aby zminimalizować ból i sprawdzić, jak w ogóle ten proces przebiega, warto zacząć od mniejszych wzorów w miejscach ciała, które są mniej wrażliwe. Okazuje się bowiem, że jednym z najważniejszych czynników wpływających na poziom bólu jest obszar ciała. Niektóre miejsca są bardziej, inne mniej bolesne.

Która część ciała najbardziej boli?

Ludzkie ciało jest silnie unerwione, a poszczególne jego obszary pokryte są cieńszą lub gruszą skórą. W pierwszym przypadku stopień bólu podczas tatuowania będzie większy. Gdzie zatem najbardziej boli? Przede wszystkim w pachwinach, gdzie skóra jest najbardziej wrażliwa. Są to również piersi, ponieważ skóra w tym miejscu jest cieńsza, co potęguje odczuwany ból. Klienci potwierdzają, że duży dyskomfort sprawia tatuowanie brwi oraz okolic ust. Na twarzy będą to również okolice za uchem, gdzie skóra jest bardzo cienka, a przy tym mocno unerwiona. Nie sposób też doszukać się tam poduszki tłuszczowej, która minimalizuje przykre doznania. Choć tatutaż wygląda w tym miejscu niewątpliwie ładnie, to związany jest z silnym bólem. Kolejne miejsca to okolice kości, a także kostka i śródstopie. Podobnie jak w innych przypadkach skóra jest tutaj cienka, a tkanka tłuszczowa niewielka. Choć z pewnością nikogo to nie zdziwi jednym z najboleśniejszych miejsc są oczywiście genitalia. W związku z tym istnieje niewiele osób, które decydują się na wzór właśnie w tym miejscu. Pozostaje jeszcze niezwykle wrażliwy łokieć oraz żebra. W ostatnim przypadku stopień intensywności bólu jest nierozerwalnie związany z ilością tkanki tłuszczowej. Im więcej tłuszczu, tym mniejszy ból. 

Czy usuwanie tatuażu boli?

Nieudany tatuaż może szpecić ciało. Czasami przestaje być aktualny, a jego właściciel pragnie szybko się go pozbyć. W takich sytuacjach konieczne jest jego usunięcie bądź przykrycie innym tatuażem. Bolesność podczas usuwania tatuażu rzadko związana jest z jego umiejscowieniem. Sam zabieg może być związany z lekkim pieczeniem, ale objawy można złagodzić za pomocą różnych metod, np. miejscowego schładzania żelem lub specjalnymi urządzeniami. Z kolei stopień trudności usuwania wzoru polega na zastosowanych pigmentach. Najtrudniej pozbyć się kolorowych wzorów, zwłaszcza koloru czerwonego i niebieskiego. Proces zajmuje nawet kilka sesji.

IIM

Nosowska – od piosenkarki do pisarki

Kasia Nosowska

Katarzyna Nosowska to jedna z najbardziej rozpoznawalnych polskich artystek. Swoją karierę przez wiele lat rozwijała, koncertując z zespołem Hey. Kapela zaczynała stawiać swoje pierwsze kroki na scenie muzycznej w latach dziewięćdziesiątych. Z roku na rok stawali się coraz bardziej rozpoznawalni, zyskując jednocześnie uznanie fanów.

Muzyczna ścieżka Katarzyny Nosowskiej i zespołu Hey

Uwagę zwracała z jednej strony bardzo dobra muzyka rockowa, a z drugiej zaś ciekawe teksty piosenek, których autorką jest Katarzyna Nosowska właśnie. Artystka cieszy się świetnym, potężnym głosem, który przyciąga uwagę słuchaczy. Z jednej strony jest to głęboki, osadzony wokal, z drugiej artystka posiada bardzo charakterystyczną dla niej chrypę, która dodaje jeszcze uroku rockowym utworom i ich wykonaniom. Katarzyna Nosowska kilka lat temu postanowiła rozstać się ze swoim dotychczasowym zespołem, z którym występowała przez długi czas. Dla fanów zespołu Hey była to przykra wiadomość, że świetny polski rockowy zespół kończy swoją muzyczną podróż. Jednak Katarzyna Nosowska postanowiła nie opuszczać muzycznej estrady, tylko rozpocząć solową ścieżkę. Zmienił się także gatunek i ciężar muzyczny.

Od bardzo dobrej tekściarki piosenek do autorki książek

Do tej pory fani znali artystkę głównie z kultowych ballad. Teraz wykonuje utwory z gatunku muzyki popularnej z brzmieniami elektronicznymi. Także kreacje Katarzyny Nosowskiej na scenie stały się bardziej kolorowe. Do tej pory artystka występowała głównie w czerni. Pisanie tekstów zawsze było mocną stroną autorki. Bardzo dobrze operowała frazą i potrafiła zbudować ciekawe konstrukty, które wraz z muzyką brzmiały naprawdę dobrze. Jednak od kilku lat fani Nosowskiej mogą ją poznawać także od strony pisarskiej, bowiem wydała już dwie książki. Pierwsza z nich, czyli “A ja żem jej powiedziała” to zbiór tekstów dotyczących relacji kobiet z mężczyznami. To bardzo ironiczne i pełne humoru opowieści o kobietach, które tkwią w różnych relacja, same nie wiedząc dlaczego. Książka okazała się ogromnym sukcesem wydawniczym i czytelnicy mogli poznać także pisarski warsztat Nosowskiej w nieco dłuższych formach niż tylko teksty piosenek.

Sukces Nosowskiej jako pisarki

Z kolei w roku 2020 na rynku ukazała się druga z książek autorki, czyli “Powrót z Bambuko”. Jest to zbiór felietonów, tekstów, które również charakteryzuje ciekawa fraza, poczucie humoru i widoczne skrócenie dystansu z czytelnikiem. O ile pierwsza książka była ciekawym wstępem, tak przy drugiej pozycji Nosowska opowiada czytelnikom bardzo wiele ze swojego życiorysu. Porusza trudne tematy związane z wychowaniem w czasach Polski Ludowej, podejściem do dzieci, jakie jeszcze kilkadziesiąt lat temu było na porządku dzienny. I konfrontuje się z wydarzeniami sprzed lat, jednocześnie tworząc taką swoistą panoramę dla osób wychowywanych w tamtych czasach. Jednocześnie Katarzyna Nosowska wciąż koncertuje i nie zawiesiła swojej muzycznej kariery. Kontynuuje ścieżkę muzyczną oraz pisarską.

NBL

Kawa to nie wszystko. 5 zdrowych zamienników

Matcha

Badania wykazują, że kawa jest najpopularniejszym napojem stymulującym. Jednak często działa szkodliwie na organizm człowieka. Po jakie napoje sięgać, aby uniknąć spadku energii w ciągu dnia a jednocześnie poprawić zdrowie?

Głównym składnikiem kawy jest kofeina. Posiada właściwości pobudzające, ale na bardzo krótki czas. Mówi się, że dostarczenie 200 mg kofeiny spowoduje nagły wzrost energii, trwający maksymalnie godzinę. Z drugiej strony, częste sięganie po kawę uzależnia i uodparnia jej działanie. Przedawkowanie czarnego napoju jest przyczyną odwodnienia i wzmożonemu zapotrzebowaniu na magnes i potas, które zostają wypłukane z organizmu. Człowiek może odczuwać wtedy problemy związane z nieprawidłowym funkcjonowaniem układu krążenia i układu nerwowego.

Osoby nietolerujące kawy mogą spodziewać się zgagi, biegunki lub kołatania serca. To one najczęściej sięgają po różnego rodzaju zamienniki.

Zielona herbata

W zielonej herbacie znajduje się teina, będąca odmianą kofeiny. Sprawia to, że posiada takie same właściwości. Oprócz właściwości pobudzających, posiada szeroką gamę minerałów i antyoksydantów. Jednak, aby herbata rzeczywiście pobudziła, musi być odpowiednio przygotowana. Susz zalewa się wodą o temperaturze 80°C i parzy się maksymalnie 3 minuty. W przeciwnym razie napój zadziała wręcz odwrotnie.

Matcha

Matcha jest rodzajem herbaty pod postacią sproszkowanych liści krzewu herbacianego. Jedna porcja takiego napoju działa jak filiżanka espresso. Za pomocą bambusowej miotełki proszek zostaje roztrzepany w gorącej wodzie. Często jest składnikiem koktajli czy zup oraz dodaje się go do ciast.

Yerba mate

Ten napój, nie dość, że działa pobudzająco, to jeszcze ten efekt trwa zdecydowanie dłużej niż w przypadku kawy. Napar z liści ostrokrzewu paragwajskiego jest bogaty w witaminy i minerały. Reguluje metabolizm, pomaga w odchudzaniu i poprawia poziom cholesterolu. Jedną porcję suszu można parzyć kilka razy, gdyż nie traci on swoich właściwości. Do przygotowania i picia tego napoju służy bombilla. Jest to specjalna słomka, która filtruje fusy.

Guarana

Wyciąg z guarany jest nieodzownym elementem napojów energetycznych. To praktycznie jedyny prozdrowotny składnik tego rodzaju napojów. Dlatego też warto go pić w naturalnej formie. Z wysuszonych i zmielonych owoców przygotowuje się orzeźwiający napar. Zawiera on guaraninę, czyli pochodną kofeiny. Jednak wchłania się ona dużo wolniej, w związku z czym działa zdecydowanie dłużej. Oprócz właściwości pobudzających, napój ten poprawi pracę mózgu i przyspieszy metabolizm. Należy jednak uważać, żeby go nie przedawkować.

Kakao

Bardzo popularny, szczególnie wśród dzieci, napój nie zawiera dużej ilości kofeiny. Jednak w jego składzie znajduje się teobromina, która także działa stymulująco. Kakao jest bogate w żelazo, cynk i magnez. Naturalne ziarna z pewności zadziałają lepiej od produktów instant.

Jak widać, nie tylko kawa może pobudzić. Niewiele osób zdaje sobie sprawę, że dostępnych jest wiele innych produktów, które nie dość, że zadziałają lepiej niż „mała czarna” to jeszcze wpłyną pozytywnie na zdrowie człowieka.

ADU

Aleksander Doba – sylwetka niezwykłego podróżnika

Woodstock Aleksander Doba

22 lutego 2021 roku, zmarł jeden z najsłynniejszych polskich podróżników, który rozsławił Polskę na arenie międzynarodowej, osiągając trudne niemal niemożliwe do zrealizowania, coraz nowsze cele. Zginą na szczycie Kilimandżaro. Aleksander Doba był jednym z najsłynniejszych Polskich podróżników, wspaniałym człowiekiem, który do samego końca walczył o realizację swoich marzeń. Pokazał nam, że jeżeli bardzo czegoś chcemy i ciężko na to pracujemy, możemy osiągnąć wszystko. Bez wątpienia jest wzorem do naśladowania. Umarł tak jak żył, szczęśliwy mogąc podróżować.

Aleksander Doba przyszedł na świat, 9 września 1946 roku, w małym miasteczku w województwie wielkopolskim, pod Poznaniem-Swarzędzu. I tam spędził swoje dzieciństwo. Dorastając i kształcąc się, zdobył tytuł inżyniera mechanika na Politechnice Poznańskiej. W latach 70. przeniósł się do Plic i rozpoczął prace w Zakładach Chemicznych. W życiu prywatnym udało mu się założyć szczęśliwą rodzinę.

Osiągnięcia i podróże

Aleksander Doba przez całe życie kochał sport i był niemal uzależniony od adrenaliny. Stawiał sobie coraz trudniejsze prawie niewykonalne cele, które sukcesywnie, ku zachwytowi obserwatorów realizował. Nigdy się nie poddawał i zawsze dążył do zrealizowania celu. Mimo że uprawiał wile sportów, kolarstwo, skoki ze spadochronem, wspinaczka górska, czy nawet latanie szybowcem jego największą, najszczerszą miłością było kajakarstwo. Jego pierwszym wielkim osiągnięciem, było przepłynięcie kajakiem polski, od Przemyśla do Świnoujścia, zajęło mu to zaledwie 13 dni a dystans, jaki pokonał to 1189 kilometrów. To jemu, jako pierwszemu udało się pokonać kajakiem Wisłę. Jednak nie poprzestał na naszym kraju, w 1998 roku, udało mu się, przepłynąć trasę 2719 kilometrów płynąc z Polic do Polic. Kolejnym wielkim sukcesem było opłynięcie Bałtyku rok później. Jednak do największych niemal nadludzkich sukcesów niezwykłego podróżnika, było przeprawienie się kajakiem przez Ocean Atlantycki, dokonał tego aż 3 razy.

Śmierć niezwykłego człowieka

Ostatnią podróż odbył w towarzystwie, po czujnym okiem dwóch przewodników. Zdobył szczyt Kilimandżaro. Przewodnicy opowiadają, że do momentu wejścia na szczyt, podróżnik czuł się dobrze, przepełniał go radość i duma z osiągnięcia celu, miał bardzo dużo energii. Przed wejściem na szczyt krzyczał: „Afryka dzika!”. Akt zgonu wykazał, że umarł on z przyczyn naturalnych.

Wszyscy głęboko przeżywają śmierć tego niezwykłego człowieka, który wydawałoby się, był niezniszczalny. Pokonywał własne słabości i dokonał rzeczy, które innym nawet się nie śnią, których wszyscy mu zazdrościli i jednocześnie z największą sympatią mu kibicowali.

KSŁ

Wyspy, które koniecznie musisz zobaczyć

majorka

Chyba każdy z nas przeglądał kiedyś kolorowe, zapierające dech w piersiach zdjęcia z tropikalnych wysp, gdzie błękit morza idealnie kontrastował z nasyconą zielenią roślinności. Jeśli również twoim marzeniem jest błogi relaks na rajskiej wyspie to koniecznie musisz odwiedzić pozycje opisane poniżej, gdyż na żywo wyglądają jeszcze lepiej niż na zdjęciach.

Wiecznie zielona Majorka

Majorka to największa hiszpańska wyspa archipelagu Balearów, która jest jednym z popularniejszych kierunków wśród osób poszukujących idealnej destynacji na spędzenie wakacji. Zachwyca ona przede wszystkim plażami położonymi w malowniczych zatoczkach, gdzie lazurowa woda odcina się od nieregularnej linii nadbrzeża i soczyście zielonej roślinności. Jest ona górzystą wyspą, pełną klifów i urwisk, które sprawiają że jej krajobraz jest jeszcze bardziej zachwycający. Miłośnikom pięknej architektury z pewnością przypadną do gustu urokliwe miasteczka oraz świątynie położone na wzgórzach. Dla wszystkich, którzy chcą uciec od zgiełku miast, pozostaje udać się do kanionów, jaskiń lub na błogi wypoczynek w zatoce. Jednak Majorka nie zasypia po zachodzie słońca, a wręcz, w niektórych miejscach, dopiero budzi się do życia. Na tej hiszpańskiej wyspie kluby i bary otwarte są do białego rana, więc śmiało można oddawać się niezapomnianej zabawie.

Rajska wyspa Bali

Bali wyspa
Bali sprzyja aktywnemu wypoczynkowi oferując możliwość skorzystania z zajęć jogi, nurkowania czy surfingu | fot.: stock.adobe.com

Ta indonezyjska wyspa cieszy się coraz większą popularnością wśród turystów, których oczarowała przepięknym kolorem wody, piaszczystymi plażami oraz bliskością lasów tropikalnych. Również barwna kultura rdzennych mieszkańców jest przedmiotem zainteresowania, ich kolorowe stroje, pozytywne nastawienie do życia oraz fascynujące obrzędy. Bali to wyspa, która pomoże odnaleźć harmonią i wewnętrzny spokój. Nazywa się ją również wyspą świątyń, gdyż te można spotkać na każdym kroku, bardzo często w otoczeniu wiecznie zielonych pól ryżowych. Możesz się tu wybrać na fascynującą pieszą wycieczkę z lokalnym przewodnikiem, który pokaże Ci dziewicze obszary wyspy, które zachwycają działalnością przyrody, na którą nie wpływa człowiek. Bali sprzyja aktywnemu wypoczynkowi oferując możliwość skorzystania z zajęć jogi, nurkowania czy surfingu.

Mauritius pełen niespodzianek

mauritius wyspa
Przyroda gra pierwsze skrzypce wśród atrakcji wyspy za sprawą sąsiedztwa gór, wodospadów i tropikalnej roślinności | fot.: stock.adobe.com

Mauritius to wyspa położona na Oceanie Indyjskim, która kojarzy się głównie z przepięknych piaszczystych plaż, gdzie można błogo wypoczywać. Przyroda gra pierwsze skrzypce wśród atrakcji wyspy za sprawą sąsiedztwa gór, wodospadów i tropikalnej roślinności. Dla wszystkich marzących o pływaniu z delfinami, wyspa powinna znaleźć się na liści miejsc, które muszą koniecznie odwiedzić, gdyż właśnie tutaj będą mieli taką możliwość. Będąc na Mauritiusie warto również odwiedzić park botaniczny i udać się na spacer przy wtórze radosnego ćwierkania ptaków. Trekking po malowniczych ścieżkach będzie idealnym rozwiązaniem na spalenie zbędnych kalorii po skosztowaniu lokalnych specjałów, którym nie sposób się oprzeć. Szerokie plaże z łagodnym zejściem do wody sprawdzą się znakomicie jako miejsce słodkiego lenistwa w otoczeniu cudnych widoków.

MZI

Fakty, wiadomości i opinie po premierze gry Cyberpunk 2077

cyberpunk 2077

Cyberpunk 2077 to jedna z najbardziej wyczekiwanych gier ostatnich lat. Nadzieje fanów studia CD Projekt RED przez osiem lat od pierwszej zapowiedzi urosły do ogromnych rozmiarów, a twórcy tylko podsycali to zainteresowanie. Jednocześnie kilkukrotnie przesuwali datę premiery ze względu na chęć dopracowania swojego dzieła. Dziś – ponad miesiąc po oficjalnym debiucie – tytuł wciąż zbudza mieszane uczucia.

Gra roku czy klęska wizerunkowa?

Co do jednego recenzenci są zgodni, pecetowa wersja gry zachwyca. Znakomicie wykorzystuje współczesną technologię i w większości przypadków ma do zaoferowania to, czym przechwalali się wcześniej twórcy. Zdecydowana większość ekspertów uznaje ją za jedną z najlepszych gier tego roku. Problemem są edycje konsole. W dniu premiery tytuł zawodził na nich na całej linii i to niezależnie od tego, czy uruchamiany był na PlayStation, czy Xboksie.

Sprzęty widocznie nie radziły sobie z rozmachem oferowanym przez grę, czyniąc zabawę mocno problematyczną. Nagle okazało się, że po Night City przechadzają się kanciaste postacie żywcem wyrwane z pierwszego Tomb Raidera. Często potrzebowały one od kilku do kilkudziesięciu sekund na doczytanie się docelowych tekstur. W podobny sposób generowały się również ekrany ekwipunku czy mapy, czyli najbardziej podstawowe funkcje. W najgorszym wypadku produkcja zaliczała też crash…

Fani poczuli się oszukani, Internet zalała fala niepochlebnych opinii, w jednej chwili czar prysł. W obliczu licznych skarg twórcy zdecydowali się wykonać niespodziewany ruch: pozwolili niezadowolonym klientom zwrócić grę. Z tej opcji mogły skorzystać nawet osoby, które zdecydowały się na wersje cyfrowe i to niezależnie od liczby godzin spędzonych w Night City. Tymczasem deweloperzy wzięli się za poprawki. W styczniu, po udostępnieniu kilku łatek, tytuł wreszcie stał się grywalny na konsolach, przed deweloperami jednak jeszcze długa droga.

Sukces w cieniu kontrowersji

Pomimo podjęcia decyzji o zwrotach, Redzi nie mogą narzekać na stan swojego konta. Studio zarobiło na Cyberpunku 2077 przeszło 600 mln dolarów, a licznik wciąż bije. Znaleźli się jednak i tacy, którzy chcieliby uszczuplić ten wynik. CD Projekt RED otrzymało już pierwsze pozwy od kancelarii reprezentujących inwestorów. Wśród głównych zarzutów pojawia się przede wszystkim próba zatajenia faktycznego stanu gry, co naraziło akcjonariuszy na straty.

Produkcja wzbudziła także zainteresowanie Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów, który zdecydował się monitorować procedury reklamacyjne. Negatywna opinia ze strony UOKiK może poskutkować naniesieniem na firmę kary finansowej.

Przyszłość Cyberpunka 2077

13 stycznia głos w sprawie kontrowersji zdecydował się zabrać
Marcin Iwiński , jeden ze współzałożycieli CD Projekt RED, przez niektórych uznawany za twarz studia. W oficjalnym materiale przeprosił wszystkich fanów za fatalną jakość konsolowego portu. Podkreślił, że całą winę za obecną sytuację ponosi zarząd, ponieważ to on podjął ostateczną decyzję o wydaniu gry.

Iwiński mówił także o przyszłości tytułu. Studio nadal będzie się skupiać na poprawianiu usterek, czego rezultatem mają być dwie duże łatki wydane w styczniu oraz lutym, a także regularnie dostarczane mniejsze aktualizacje. W planach jest też udostępnienie darmowych DLC. Taka organizacja zadań wymusiła przesuniecie prac nad nextgenowymi wersjami na bliżej nieokreślony czas.

Widać, że Redzi zrobią wszystko, by odbudować zaufanie swoich fanów. Oby ta sztuka im się udała.

KKA

Fakty i mity na temat morsowania. Czy zimne kąpiele rzeczywiście pomagają?

morsowanie

Może Ci się wydawać, że pływanie zimą w lodowatej wodzie jest jedną z ostatnich rzeczy, na którą jesteś w stanie się zdecydować. Jednak z morsowaniem wiąże się wiele nieocenionych korzyści dla zdrowia, które warto choćby rozważyć. Chyba każdy z nas słyszał o śmiałkach zdolnych do pływania zimą w otwartej wodzie, ale mało kto decyduje się spróbować morsowania na własnej skórze. Właśnie to jest powodem dla których powstało kilka niedopowiedzeń na temat tej dziedziny. Przyjrzyjmy się zatem faktom i mitom dotyczących morsowania.

Mity:

1. Przez pływanie w zimnej wodzie łatwo o chorobę.

Przeziębienia są powodowane przez wirusy, nie przez temperaturę. Więc niezależnie od tego, czy woda ma 2 czy 22 stopnie, nie jest ona czynnikiem, który wpływa na chorobę. W chłodnych miesiącach wirusy rozprzestrzeniają się łatwiej, ale szansa na zachorowanie w wodzie jest podobna jak na brzegu.

2. Musisz być gruby

Tłuszcz jest dobrym izolatorem i zwiększa ilość czasu, jaki ludzie mogą spędzić w zimnie, warunkiem koniecznym do bycia naprawdę grubym lub z nadwagą jest prawdopodobnie najczęstszym mitem o pływaniu w zimnej wodzie. Prawie każdy może morsować, niezależnie od tkanki tłuszczowej. Istnieją pewne ograniczenia fizjologiczne, ale mają one związek z problemami sercowymi i krążeniowymi.

3. Alkohol jest dobrym wspomagaczem (przed, w trakcie lub po morsowaniu)

Alkoholu nie należy nigdy wcześniej spożywać podczas lub bezpośrednio po kąpieli w zimnej wodzie. Coraz więcej ludzi zaczyna zdawać sobie sprawę z tego, że alkohol i woda to nie najlepsze połączenie. Inną sprawą jest to, że jego działanie rozgrzewa tylko pozornie. Działanie alkoholu wpływa no poszerzenie naczyń krwionośnych, co znacznie ułatwia ucieczkę ciepła z ciała.

Fakty:

1. Morsowanie wzmocni Twój system odpornościowy

Wpływ zimnej wody na układ odpornościowy był szeroko zbadany. Zimna woda pomaga zwiększyć liczbę białych krwinek, ponieważ organizm jest zmuszony do reagowania na zmieniające się warunki. Z czasem organizm staje się lepszy w aktywowaniu swoich sił obronnych.

2. Poprawa krążenia

Reakcja ciała na zimną woda wzmacnia twoje żyły, tętnice i naczynia włoskowate. Zmusza układ krwionośny do lepszej pracy, która ma pomóc ogrzać nasze kończyny. Powtarzająca się ekspozycja na zimne warunki, na stałe usprawnia cały system.

3. Zwiększenie libido

Zimna woda była tradycyjnie stosowana do tłumienia popędów seksualnych. Faktem jest, że zwiększa ona libido! Zanurzenie w zimnej wodzie zwiększa produkcję estrogenu i testosteronu. Korzyści ze zwiększonego libido obejmują większą pewność siebie, wyższą samoocenę, lepszą płodność i dobry nastrój.

4. Pomoc w spalaniu kalorii

Serce musi szybciej pompować krew w zimnej wodzie, a ciało musi pracować ciężej, aby utrzymać ciepło podczas pływania. Ogólnie rzecz biorąc, podczas pływania w zimnej wodzie spala się znacznie więcej kalorii niż podczas pływania w cieplejszych warunkach. Zimna woda obniża temperaturę ciała do tego stopnia, że ciało musi odpowiednio zareagować na tak silny bodziec.

SPA

Recenzujemy Cząstki kobiety – przejmujący dramat Netflixa o traumie porodu

Cząstki kobiety

Od kilku lat Netflix stara się wspierać niezależnych twórców oraz ambitne produkcje, które miałyby problemy z osiągnięciem finansowego sukcesu w kinach. Efektem tej strategii jest oscarowy sukces „Historii małżeńskiej” czy „Romy”, a także wyreżyserowane przez węgierskiego twórcę Kornéla Mundruczó „Cząstki kobiety”, czyli kameralny dramat opowiadający o zmaganiu się z traumą nieudanego porodu. Oto nasza recenzja!

Domowy poród zamieniony w koszmar

Film zainspirowany został prawdziwą historią z życia reżysera oraz jego żony i scenarzystki produkcji, Katy Wéber. Para kilka lat temu przeżyła nieudany poród, a „Cząstki kobiety” miały być dla niej rodzajem artystycznej terapii. To właśnie dlatego wątek traumy stał się sednem filmu i został oddany aż tak przejmująco. Bohaterami filmu są zwykły młodzi ludzie – Martha i Sean. Ona ma bogatą, konserwatywną matkę, on pochodzi z biednej rodziny, ale ciężko pracuje przy budowaniu mostów. Gdy wyczekiwane przez nich dziecko umiera tuż po porodzie, wydarzenie to odbija się na ich związku. Okazuje się, że więcej ich dzieli niż łączy, a tragedia nieudanego porodu sprawia, że para zaczyna się od siebie oddalać.

Vanessa Kirby rozbija bank

Mundruczó w głównych rolach usadził dwójkę niezwykle utalentowanych aktorów ze „średniej ligi”: Vanessę Kirby oraz Shia LeBeoufa. Choć ten drugi zagrał solidnie, jego rolę bez wątpienia przyćmiła fenomenalna Kirby, która od początku do końca filmu daje aktorski popis bez jednej fałszywej nuty. Widzowie zachwycili się grą Brytyjki, a krytycy typują ją jako jedną z faworytek do tegorocznych Oscarów. Nie dziwi nas taki stan rzeczy – aktorka perfekcyjnie odegrała kilka trudnych scen, w tym niemal trzydziestominutową sekwencję nieudanego porodu oraz niezwykle trudną apatię, w którą Martha wpadła po porodzie. Warto jest zobaczyć „Cząstki kobiety” choćby dla występu Kirby, bo Brytyjka bez wątpienia rozbiła aktorski bank.

Mocne, angażujące sceny i chwytający za serce finał

Warto także zwrócić uwagę na warstwę realizacyjną „Cząstek kobiety”. Mundruczó pokazał, że jest niezwykle utalentowanym reżyserem, o czym świadczy wspomniana już sekwencja porodu wystylizowana na jego długie, ciągłe ujęcie. Reżyser doskonale buduje napięcie i każe widzom odczuć na własnej skórze trud ciężkiego porodu. Równie interesująca jest scena rodzinnej kłótni w połowie filmu, inspirowana głośną rumuńską „Sieranevadą”. Podczas sprzeczki kamera nie pokazuje kłócących się aktorów, a raczej podąża za apatyczną Kirby snującą się obojętnie po mieszkaniu. Ta dojmująca apatia udziela się widzom, choć na szczęście trwa to jedynie przez kilkanaście minut. Końcowa scena filmu już zdążyła wywołać niemałe kontrowersje, a widzowie i krytycy dyskutują nad jej prawdziwym znaczeniem.

Musimy przyznać, że pod względem dramaturgicznym dzieło Mundruczó to prawdziwy majstersztyk, który polecamy widzom o mocnych nerwach. „Cząstki kobiety” to doskonały, kameralny dramat z życiową rolą Vanessy Kirby – na dodatek dostępny na Netflixie!

TBO