Clint Eastwood: aktor, reżyser, ikona popkultury, polityk

Clint Eastwood

Clint Eastwood to amerykański aktor, reżyser i producent filmowy. Na swoim koncie ma dziesiątki produkcji cieszących się nie tylko sympatią widzów, ale również krytyków i branży. Wiele z jego ról i filmów przeszło do historii kina, a on sam zyskał status ikony popkultury. Od lat pozostaje na szczycie, wymykając się jednak skutecznie próbom zaszufladkowania.

Początki aktorskiej ścieżki Clinta Eastwooda

Aktor urodził się bowiem w 1930 r. Na ekranie debiutował w latach 50. XX w. Pierwszy większy sukces przyniosła mu rola rewolwerowca w serialu „Rawhide”. Kolejnym krokiem w jego karierze był udział wyjazd do Europy i udział w tzw. spaghetti westernach Sergio Leone.

Warto podkreślić, że dla amerykańskiego aktora taki wybór wcale nie był oczywisty. W tamtym czasie gatunek ten nie cieszył się uznaniem. Amerykanie traktowali go z wyższością, trochę jak tanią podróbkę prawdziwych westernów. Jednak siła artystycznego przekazu filmów Leone z udziałem Eastwooda okazała się na tak duża, że stały się one inspiracją dla tego typu dzieł – również tych kręconych w USA. Tzw. trylogia dolarowa była przy tym pewną dekonstrukcją mitu utrwalonego w popularnych westernach. Eastwood swoimi kreacjami z pewnością przyłożył do tego rękę.

Filmowe życie na własnych zasadach

Na tle innych gwiazd amerykańskiego kina Eastwood wyróżnia się też tym, że dosyć szybko zajął się nie tylko graniem, ale również reżyserią i produkcją. Swoją wytwórnię filmową – Malpaso Production – założył już w 1967 r. Zaś pierwszy dziełem, w którym zarówno zagrał główną rolę, jak i je wyreżyserował oraz wyprodukował był thriller „Zagraj dla mnie Misty” z 1971 r.

Co ważne, Eastwoodowi udawało się z sukcesem godzić te wszystkie role. Czego dowodem może być chociażby to, że w jego dorobku można znaleźć produkcje, które były nagradzane (lub przynajmniej nominowane) i za reżyserię, i za pierwszoplanową rolę męską, i za produkcję (np. „Bez przebaczenia” z 1993 r.).

Kariera długodystansowca

Kariera filmowa Clinta Eastwooda jest też swoistym ewenementem jeśli chodzi o długość jej trwania kariery. Aktor, reżyser, producent, a także muzyk i kompozytor (warto bowiem wiedzieć, że Eastwood komponował również muzykę do niektórych swoich filmów) ma już ponad 91 i cały czas jest czynny zawodowo. Najnowszy film na jego koncie to „Cry macho” z 2021 r.

W zasadzie przez cały ten czas Eastwood jest na szczycie. Ma na swoim koncie dziesiątki produkcji filmowych. Oczywiście nie każda z nich była sukcesem, wiele jednak przeszło do historii, było wielokrotnie nagradzanych i szeroko dyskutowanych. Zaś postaci które stworzył w nich Eastwood uznawane są za ikoniczne.

Wszechstronny, wrażliwy i nonkonformista

Eastwood w wielu swoich filmach wcielał się w role prawdziwych twardzieli – policjantów, kowbojów, wojskowych; często samotnych i dążących do wymierzenia sprawiedliwości własnymi metodami. Sztandarowym przykładem takiej postaci może być Brudny Harry.

Jednocześnie w jego dorobku łatwo znaleźć filmy, które były swoistą dekonstrukcją tych bohaterów (np. „Gran Torino” z 2008 r. czy „Kosmiczni kowboje”). Eastwood dokonał rzeczy bardzo trudnej. Posiada własny, rozpoznawalny styl, ale jednocześnie wymyka się stereotypom czy próbom zaklasyfikowania. Dotyczy to zarówno jego ścieżki artystycznej, jak i życia prywatnego.

W pierwszym przypadku wystarczy spojrzeć na jego filmografię. Oprócz wspomnianego już „Brudnego Harrego” (czyli dramat sensacyjnego z 1971 r. o policjancie twardzielu, który najpierw wyciąga pistolet, a potem zadaje pytania) znajdziemy tam „Co się wydarzyło w Madison County”, melodramat z 1995 r. o niespodziewanej i niespełnionej miłości między dwojgiem ludzi w średnim wieku.

Pisząc o Eastwoodzie nie sposób nie wspomnieć o jego zaangażowaniu społecznym i politycznym. W latach 1986-1988 był burmistrzem Carmel (miasto w którym mieszka na stałe, położone w Kalifornii). W tym czasie m.in. wybudowano aneks do lokalnej biblioteki przeznaczony dla dzieci.

Aktorowi i reżyserowi przypisuje się poglądy konserwatywno-republikańskie. Swego czasu był on członkiem Partii Republikańskiej, popierał też kandydatów na prezydenta startujących z ramienia tej partii. W wyborach na prezydenta USA w 2016 r. poparł Donalda Trumpa (różniąc się w tym od dużej części amerykańskiego środowiska filmowego).

Ubiegający się o reelekcję Trump nie nie miał go już jednak po swojej stronie. Wówczas Eastwood udzielił wsparcia Michaelowi Bloombergowi ubiegającemu się o nominację wyborczą z ramienia Partii Demokratycznej (ostatecznie partia postawiła na kandydaturę Joe Biddena).

To pokazuje jednak, jak bardzo Eastwood wymyka się wszelkim próbom zaszufladkowania. Kolejnym dowodem na to może być też fakt, że opowiada się on za zrównaniem praw małżeństw homoseksualnych z heteroseksualnymi.

MKR

Dziki Zachód i kino. Dlaczego dziś nie kręci się westernów?

krajobraz westernowy

Kiedyś rządził kinem i był najpopularniejszym gatunkiem komercyjnym uwielbianym przez miliony widzów. Dzisiaj pozostaje echem przeszłości i nieco zapomnianym epizodem w historii kinematografii. Western, bo o nim mowa, przeszedł długą drogę, która zakończyła się w latach 90 ostatnim wybitnym przedstawicielem tego gatunku, czyli Bez przebaczenia (1992, reż. Clint Eastwood). Skąd wzięła się ogromna popularność Dzikiego Zachodu na srebrnym ekranie? Dlaczego w dzisiejszych czasach (prawie) nie kręci się już westernów?

Dobro, zło i rewolwery, czyli krótka historia westernu

Western powstał w pierwszej połowie XIX wieku jako gatunek literacki. Jego źródła leża w twórczości Jamesa Coopera opisującego przygody Sokolego Oka, a także w nieco późniejszej, popularnej w Polsce serii o Winnetou oraz Old Shatterhandzie autorstwa niemieckiego pisarza Karola Maya. Od samego początku westerny były prostymi opowieściami o przygodowym charakterze, nastawionymi przede wszystkim na dostarczanie rozrywki. Dlatego właśnie wraz z narodzinami kina twórcy filmowi pokochali Dziki Zachód – adaptacje pierwszych westernów nie wymagały zbyt wielkiego budżetu, a przedwojenna widownia doskonale odnajdywała się w niuansach gatunku dzięki znajomości literackich westernów. W taki właśnie sposób kowboje, szeryfowie i Indianie wkroczyli na kinowe ekrany, a odwiecznym atrybutem filmowego Dzikiego Zachodu stał się srebrny, błyszczący rewolwer oraz dzierżący go dżentelmen w kapeluszu. Co ciekawe, z początku amerykańska cenzura w rygorystyczny sposób podchodziła do westernów, a ich twórcy musieli „propagować dobre wzorce”. Innymi słowy, ówczesne westerny stały się sposobem na edukowanie „mas” i propagowanie walki dobra (np. szeryfów, kowbojów) ze złem (bandyci, Indianie). Schyłkowym osiągnięciem tego nurtu westernu jest Dyliżans (1939, reż. John Ford), w którym załoga i pasażerowie tytułowego pojazdu odpierali ataki krwiożerczych Indian.

Złote lata westernu i upadek gatunku

Złota era westernu zaczęła się w latach 60., w których powstał tzw. spaghetti western, czyli kręcony we Włoszech podgatunek westernu odchodzący od klarownego podziału na dobrych i złych. Jego twórcą był słynny Sergio Leone, a najbardziej znaną gwiazdą tworzący do dzisiaj Clint Eastwood. Poważniejsze podejście do westernu nie spodobało się jednak wszystkim widzom, a zyskujące na popularności w latach 70 kino policyjne zaczęła przyciągać coraz większą publiczność. Brak wpływów z biletów sprawił, że od lat 80 coraz mniej amerykańskich wytwórni decydowało się na kręcenie filmów o Dzikim Zachodzie. Dlatego właśnie wówczas stał się popularny antywestern (np. wspomniane już Bez przebaczenia), w których twórcy doprowadzali do ekstremum motywy charakterystyczne dla gatunku i całkowicie odeszli od podziału na dobro i zło. To realistyczne podejście zburzyło w widowni poczucie wyjątkowości westernu, a zarazem uwypukliło naiwność klasycznych westernów. Dzisiaj, pod koniec drugiej dekady XXI wieku, westerny są niezwykle rzadkim widokiem i w większości stanowią mniej lub bardziej eksperymentalne połączenie kilku gatunków (np. western i SF w Mrocznej Wieży).

TBO

Filmy i seriale o superbohaterach w 2020 roku – na które produkcje warto czekać?

superbohaterowie

W ciągu ostatnich dwóch dekad filmy o superbohaterach zdążyły stać się jednymi z najpopularniejszych i najbardziej kasowych produkcji. Ten specyficzny gatunek filmowy, którego jeszcze kilkadziesiąt lat temu nikt nie traktował poważnie, obecnie jest ważnym elementem historii kina. U progu lat 20. XXI wieku zarówno filmy, jak i seriale o superbohaterach stały się dominującą siłą w świecie popkultury. Jak łatwo się domyślić, rok 2020 pójdzie w ślady swoich poprzedników i będzie obfitował w ciekawe produkcje o tematyce superbohaterskiej, tak na małym, jak i dużym ekranie. 

Co w świecie Marvela?

Kinowe uniwersum Marvel Cinematic Universe przeszło długą drogę, odkąd w 2008 roku rozpoczął je film Iron Man z Robertem Downeyem Jr. Kulminacją tej podróży był, mający swoją premierę w 2019, Avengers: Koniec Gry, który zakończył Trzecią Fazę uniwersum oraz domknął cały jego dotychczasowy dorobek. Jasnym jest, że po tym znaczącym kroku projekt może teraz pójść w o wiele bardziej odważne i nieprzewidywalne kierunki niż wcześniej. Twórcy z Marvel Studios ani przez chwilę nie próżnowali, w związku z czym znane są już nie tylko tytuły filmów, jakie ukażą się w bieżącym roku, ale też towarzyszących im seriali. I tak, swoją premierę na platformie Disney+ będą miały: The Falcon and the Winter Soldier, opowiadający o przygodach dwóch tytułowych członków drużyny Avengers, WandaVision skupiający się na granej przez Elizabeth Olsen bohaterce Scarlet Witch, oraz Loki, opowiadający o losach alternatywnej wersji tytułowego bohatera, którą widzieliśmy kradnącą Tesserakt w Końcu Gry.

Jeśli zaś chodzi o produkcje kinowe, MCU wyda w 2020 dwa filmy: w maju swoją premierę będzie mieć Czarna Wdowa, śledząca losy bohaterki granej przez Scarlett Johansson po wydarzeniach znanych z Kapitana Ameryki: Wojny bohaterów. Wyrusza ona do Rosji, by spotkać się ze swą dawną rodziną i wspólnie stawić czoła złowrogiemu zabójcy. Listopad natomiast należeć będzie do Eternals – produkcja ta opowie o rasie potężnych kosmicznych wojowników. W obsadzie są takie gwiazdy jak Angelina Jolie czy Salma Hayek.

Odważnie w świat komiksów Marvela wejdzie również Sony Pictures. Już w lipcu premierę będzie miał Morbius – opowieść o naukowcu, który wskutek nieudanego eksperymentu zmienia się w wampira. W głównej roli zobaczymy Jareda Leto, a w obsadzie jest również, znany ze Spider-Man: Homecoming, Michael Keaton. W październiku zobaczymy zaś Venoma 2, kontynuację popularnej produkcji z Tomem Hardym.

Nie można też zapominać o New Mutants – produkcji z uniwersum X-men, która na swoją premierę czekała aż dwa lata. 

Co przygotowuje DC?

Druga spośród największych marek komiksowych również ma bogate plany na rok 2020. W lutym na ekrany kin weszły Ptaki Nocy – historia o dalszych losach granej przez Margot Robbie Harley Quinn, którą znamy z Legionu Samobójców. Połączy ona siły z kilkoma innymi niepokornymi bohaterkami, by pokonać groźnego przestępcę, Czarną Maskę (w tej roli Ewan McGregor). Czerwiec to natomiast miesiąc premiery Wonder Woman 1984 – kontynuacji udanego filmu z Gal Gadot. W produkcji tej DC oraz Warner Bros. pokładają zapewne największe nadzieje, jeśli chodzi o potencjalny zysk w 2020 roku.

Jak widać, fani komiksowych widowisk mogą z dużą nadzieją patrzeć na nadchodzące miesiące. Przyniosą one wiele różnorodnych produkcji, dzięki czemu każdy entuzjasta kinowej rozrywki będzie mógł znaleźć coś dla siebie. Gatunek superbohaterski z pewnością będzie prężnie rozwijać się dalej, ku ogólnej satysfakcji swoich licznych fanów.

AMA