Dziki Zachód i kino. Dlaczego dziś nie kręci się westernów?

krajobraz westernowy

Kiedyś rządził kinem i był najpopularniejszym gatunkiem komercyjnym uwielbianym przez miliony widzów. Dzisiaj pozostaje echem przeszłości i nieco zapomnianym epizodem w historii kinematografii. Western, bo o nim mowa, przeszedł długą drogę, która zakończyła się w latach 90 ostatnim wybitnym przedstawicielem tego gatunku, czyli Bez przebaczenia (1992, reż. Clint Eastwood). Skąd wzięła się ogromna popularność Dzikiego Zachodu na srebrnym ekranie? Dlaczego w dzisiejszych czasach (prawie) nie kręci się już westernów?

Dobro, zło i rewolwery, czyli krótka historia westernu

Western powstał w pierwszej połowie XIX wieku jako gatunek literacki. Jego źródła leża w twórczości Jamesa Coopera opisującego przygody Sokolego Oka, a także w nieco późniejszej, popularnej w Polsce serii o Winnetou oraz Old Shatterhandzie autorstwa niemieckiego pisarza Karola Maya. Od samego początku westerny były prostymi opowieściami o przygodowym charakterze, nastawionymi przede wszystkim na dostarczanie rozrywki. Dlatego właśnie wraz z narodzinami kina twórcy filmowi pokochali Dziki Zachód – adaptacje pierwszych westernów nie wymagały zbyt wielkiego budżetu, a przedwojenna widownia doskonale odnajdywała się w niuansach gatunku dzięki znajomości literackich westernów. W taki właśnie sposób kowboje, szeryfowie i Indianie wkroczyli na kinowe ekrany, a odwiecznym atrybutem filmowego Dzikiego Zachodu stał się srebrny, błyszczący rewolwer oraz dzierżący go dżentelmen w kapeluszu. Co ciekawe, z początku amerykańska cenzura w rygorystyczny sposób podchodziła do westernów, a ich twórcy musieli „propagować dobre wzorce”. Innymi słowy, ówczesne westerny stały się sposobem na edukowanie „mas” i propagowanie walki dobra (np. szeryfów, kowbojów) ze złem (bandyci, Indianie). Schyłkowym osiągnięciem tego nurtu westernu jest Dyliżans (1939, reż. John Ford), w którym załoga i pasażerowie tytułowego pojazdu odpierali ataki krwiożerczych Indian.

Złote lata westernu i upadek gatunku

Złota era westernu zaczęła się w latach 60., w których powstał tzw. spaghetti western, czyli kręcony we Włoszech podgatunek westernu odchodzący od klarownego podziału na dobrych i złych. Jego twórcą był słynny Sergio Leone, a najbardziej znaną gwiazdą tworzący do dzisiaj Clint Eastwood. Poważniejsze podejście do westernu nie spodobało się jednak wszystkim widzom, a zyskujące na popularności w latach 70 kino policyjne zaczęła przyciągać coraz większą publiczność. Brak wpływów z biletów sprawił, że od lat 80 coraz mniej amerykańskich wytwórni decydowało się na kręcenie filmów o Dzikim Zachodzie. Dlatego właśnie wówczas stał się popularny antywestern (np. wspomniane już Bez przebaczenia), w których twórcy doprowadzali do ekstremum motywy charakterystyczne dla gatunku i całkowicie odeszli od podziału na dobro i zło. To realistyczne podejście zburzyło w widowni poczucie wyjątkowości westernu, a zarazem uwypukliło naiwność klasycznych westernów. Dzisiaj, pod koniec drugiej dekady XXI wieku, westerny są niezwykle rzadkim widokiem i w większości stanowią mniej lub bardziej eksperymentalne połączenie kilku gatunków (np. western i SF w Mrocznej Wieży).

TBO

Filmy i seriale o superbohaterach w 2020 roku – na które produkcje warto czekać?

superbohaterowie

W ciągu ostatnich dwóch dekad filmy o superbohaterach zdążyły stać się jednymi z najpopularniejszych i najbardziej kasowych produkcji. Ten specyficzny gatunek filmowy, którego jeszcze kilkadziesiąt lat temu nikt nie traktował poważnie, obecnie jest ważnym elementem historii kina. U progu lat 20. XXI wieku zarówno filmy, jak i seriale o superbohaterach stały się dominującą siłą w świecie popkultury. Jak łatwo się domyślić, rok 2020 pójdzie w ślady swoich poprzedników i będzie obfitował w ciekawe produkcje o tematyce superbohaterskiej, tak na małym, jak i dużym ekranie. 

Co w świecie Marvela?

Kinowe uniwersum Marvel Cinematic Universe przeszło długą drogę, odkąd w 2008 roku rozpoczął je film Iron Man z Robertem Downeyem Jr. Kulminacją tej podróży był, mający swoją premierę w 2019, Avengers: Koniec Gry, który zakończył Trzecią Fazę uniwersum oraz domknął cały jego dotychczasowy dorobek. Jasnym jest, że po tym znaczącym kroku projekt może teraz pójść w o wiele bardziej odważne i nieprzewidywalne kierunki niż wcześniej. Twórcy z Marvel Studios ani przez chwilę nie próżnowali, w związku z czym znane są już nie tylko tytuły filmów, jakie ukażą się w bieżącym roku, ale też towarzyszących im seriali. I tak, swoją premierę na platformie Disney+ będą miały: The Falcon and the Winter Soldier, opowiadający o przygodach dwóch tytułowych członków drużyny Avengers, WandaVision skupiający się na granej przez Elizabeth Olsen bohaterce Scarlet Witch, oraz Loki, opowiadający o losach alternatywnej wersji tytułowego bohatera, którą widzieliśmy kradnącą Tesserakt w Końcu Gry.

Jeśli zaś chodzi o produkcje kinowe, MCU wyda w 2020 dwa filmy: w maju swoją premierę będzie mieć Czarna Wdowa, śledząca losy bohaterki granej przez Scarlett Johansson po wydarzeniach znanych z Kapitana Ameryki: Wojny bohaterów. Wyrusza ona do Rosji, by spotkać się ze swą dawną rodziną i wspólnie stawić czoła złowrogiemu zabójcy. Listopad natomiast należeć będzie do Eternals – produkcja ta opowie o rasie potężnych kosmicznych wojowników. W obsadzie są takie gwiazdy jak Angelina Jolie czy Salma Hayek.

Odważnie w świat komiksów Marvela wejdzie również Sony Pictures. Już w lipcu premierę będzie miał Morbius – opowieść o naukowcu, który wskutek nieudanego eksperymentu zmienia się w wampira. W głównej roli zobaczymy Jareda Leto, a w obsadzie jest również, znany ze Spider-Man: Homecoming, Michael Keaton. W październiku zobaczymy zaś Venoma 2, kontynuację popularnej produkcji z Tomem Hardym.

Nie można też zapominać o New Mutants – produkcji z uniwersum X-men, która na swoją premierę czekała aż dwa lata. 

Co przygotowuje DC?

Druga spośród największych marek komiksowych również ma bogate plany na rok 2020. W lutym na ekrany kin weszły Ptaki Nocy – historia o dalszych losach granej przez Margot Robbie Harley Quinn, którą znamy z Legionu Samobójców. Połączy ona siły z kilkoma innymi niepokornymi bohaterkami, by pokonać groźnego przestępcę, Czarną Maskę (w tej roli Ewan McGregor). Czerwiec to natomiast miesiąc premiery Wonder Woman 1984 – kontynuacji udanego filmu z Gal Gadot. W produkcji tej DC oraz Warner Bros. pokładają zapewne największe nadzieje, jeśli chodzi o potencjalny zysk w 2020 roku.

Jak widać, fani komiksowych widowisk mogą z dużą nadzieją patrzeć na nadchodzące miesiące. Przyniosą one wiele różnorodnych produkcji, dzięki czemu każdy entuzjasta kinowej rozrywki będzie mógł znaleźć coś dla siebie. Gatunek superbohaterski z pewnością będzie prężnie rozwijać się dalej, ku ogólnej satysfakcji swoich licznych fanów.

AMA