Aleksander Doba – sylwetka niezwykłego podróżnika

Woodstock Aleksander Doba

22 lutego 2021 roku, zmarł jeden z najsłynniejszych polskich podróżników, który rozsławił Polskę na arenie międzynarodowej, osiągając trudne niemal niemożliwe do zrealizowania, coraz nowsze cele. Zginą na szczycie Kilimandżaro. Aleksander Doba był jednym z najsłynniejszych Polskich podróżników, wspaniałym człowiekiem, który do samego końca walczył o realizację swoich marzeń. Pokazał nam, że jeżeli bardzo czegoś chcemy i ciężko na to pracujemy, możemy osiągnąć wszystko. Bez wątpienia jest wzorem do naśladowania. Umarł tak jak żył, szczęśliwy mogąc podróżować.

Aleksander Doba przyszedł na świat, 9 września 1946 roku, w małym miasteczku w województwie wielkopolskim, pod Poznaniem-Swarzędzu. I tam spędził swoje dzieciństwo. Dorastając i kształcąc się, zdobył tytuł inżyniera mechanika na Politechnice Poznańskiej. W latach 70. przeniósł się do Plic i rozpoczął prace w Zakładach Chemicznych. W życiu prywatnym udało mu się założyć szczęśliwą rodzinę.

Osiągnięcia i podróże

Aleksander Doba przez całe życie kochał sport i był niemal uzależniony od adrenaliny. Stawiał sobie coraz trudniejsze prawie niewykonalne cele, które sukcesywnie, ku zachwytowi obserwatorów realizował. Nigdy się nie poddawał i zawsze dążył do zrealizowania celu. Mimo że uprawiał wile sportów, kolarstwo, skoki ze spadochronem, wspinaczka górska, czy nawet latanie szybowcem jego największą, najszczerszą miłością było kajakarstwo. Jego pierwszym wielkim osiągnięciem, było przepłynięcie kajakiem polski, od Przemyśla do Świnoujścia, zajęło mu to zaledwie 13 dni a dystans, jaki pokonał to 1189 kilometrów. To jemu, jako pierwszemu udało się pokonać kajakiem Wisłę. Jednak nie poprzestał na naszym kraju, w 1998 roku, udało mu się, przepłynąć trasę 2719 kilometrów płynąc z Polic do Polic. Kolejnym wielkim sukcesem było opłynięcie Bałtyku rok później. Jednak do największych niemal nadludzkich sukcesów niezwykłego podróżnika, było przeprawienie się kajakiem przez Ocean Atlantycki, dokonał tego aż 3 razy.

Śmierć niezwykłego człowieka

Ostatnią podróż odbył w towarzystwie, po czujnym okiem dwóch przewodników. Zdobył szczyt Kilimandżaro. Przewodnicy opowiadają, że do momentu wejścia na szczyt, podróżnik czuł się dobrze, przepełniał go radość i duma z osiągnięcia celu, miał bardzo dużo energii. Przed wejściem na szczyt krzyczał: „Afryka dzika!”. Akt zgonu wykazał, że umarł on z przyczyn naturalnych.

Wszyscy głęboko przeżywają śmierć tego niezwykłego człowieka, który wydawałoby się, był niezniszczalny. Pokonywał własne słabości i dokonał rzeczy, które innym nawet się nie śnią, których wszyscy mu zazdrościli i jednocześnie z największą sympatią mu kibicowali.

KSŁ