Diuna – co wiemy o długo wyczekiwanej premierze?

diuna wizualizacja pustyni

„Diuna” to powieść napisana w latach 60 XX wieku przez amerykańskiego pisarza, Franka Herberta. Jest to cały cykl książek, znanych niemal każdemu, chociażby tylko z nazwy. Określany jako arcydzieło literatury światowej swojego gatunku. Pomimo już swojej pół wiecznej historii, wciąż zachwyca coraz to nowsze pokolenia dzięki niezwykłemu światu i postaciach, które stworzył Herbert. „Diuna” doczekała się już jednej ekranizacji w roku 1984, jednak w ciągu tych niemal czterdziestu lat kinematografia przeszła ogromne zmiany i nadszedł czas na nowy remake, którego podjąć postanowił się Denis Villeneuve. Często zdarza się, że adaptacje filmowe, delikatnie mówiąc, nie sięgają do pięt pierwowzorom, więc i w tym wypadku pojawia się pytanie – czy warto podejmować próbę na sfilmowanie – ponowne – tak niezwykłej serii jaką jest „Diuna”? Przyjrzyjmy się więc kilku elementom, które dają nadzieję, że będzie to na prawdę świetne widowisko.

Gwiazdorska obsada

Nie dość, że za reżyserskimi sterami zasiada jeden z lepszych reżyserów światowej fantastyki naukowej – Denis Villeneuve, znany z takich tytułów jak „Łowca Androidów 2049” czy „Pogorzelisko”, to współtworzył scenariusz z Erickiem Rothem – amerykańskim scenarzystą, pracującym przy takim superprodukcjach jak „Narodziny gwiazdy” albo „Forrest Gump”. A to wciąż nie koniec znanych nazwisk. W roli głównej zobaczymy Timothee Chalamet’a – młodego, 24-letniego aspirującego aktora, który ma już na swoim koncie nominacje do Oscara i dwie do Złotego Globu za występ w „Tamte dni, tamte noce”. Oprócz niego na ekranie pojawi się Rebecca Ferguson, którą podziwialiśmy w „Królu Rozrywki” a w 2021 roku zagra w najnowszej części „Mission Impossible”. Fanów serialu zachwyci występ Jasona Mamoa, znanego z roli khala Drogo w megaprodukcji „Gra o tron”, albo inaczej mówiąc – Aquaman’a. Wymieniając aktorów nie można również zapomnieć o kolejnej wschodzącej gwieździe, która ostatnimi laty święci coraz mocniej – mowa tu o Zendayi, która zagra wybrankę protagonisty.

Co wiemy o fabule i czy sprosta oryginałowi?

Obsada zapowiada się iście fenomenalnie, lecz co możemy powiedzieć o samym filmie?

Zwiastuny nie zaprezentowały za wiele z fabuły – ale wystarczająco, żeby zaciekawić tych, którzy nie znają oryginalnej historii i wzbudzić ogromne nadzieję wśród fanów. Co więcej, Villeneuve nie planuje popełnić błędu, który zrobił Lynch w filmie z 1984 i planuje podzielić pierwszy tom książki na dwa filmy. Zyska tym samym o wiele więcej czasu, dając tym samym nadzieję na ciekawe zawiązanie fabuły i da możliwość na zapoznanie się z bohaterami.

Patrząc na zwiastuny krążące po internecie, nie sposób nie zwrócić uwagi na efekty specjalne, które prezentują się wręcz przepięknie. Wystarczy przyjrzeć się prezentacji czerwia z ostatnich chwil trailera, by zachwycić się tym, co film będzie miał do zaoferowania w tej kwestii. 

Zatem, odpowiadając na pytanie, czy film sprosta oryginałowi? Jest na to bardzo duża szansa. Oczywiście nie dowiemy się tego na pewno aż do premiery, jednak po sieci już krążą głosy o rozmachu z jakim jest kręcona produkcja, i o tym że może być to film, który ponownie zrewolucjonizuje kinematografię.

BBI

Odszedł Wojciech Pszoniak – przypominamy wyjątkowe role znakomitego artysty

Pol’and’Rock Wojciech Pszoniak

19 października polskie i francuskie media obiegła smutna wieść o śmierci niesamowitego aktora jakim był Wojciech Pszoniak. Znany z ponad 100 filmów, gdzie występował u takich reżyserów jak Andrzej Wajda czy Agnieszka Holland w dziełach podziwianych na całym świecie. Ponadto grał w wielu spektaklach teatralnych, zarówno na terenach Polski jak i Francji, a na naszych ziemiach uznawany za jednego z najlepszych aktorów scenicznych, wymawianym jednym tchem z Piotrem Fronczewskim i Andrzejem Sewerynem.

Jego śmierć zadała poważny cios polskiej ale i światowej sztuce filmowej. Żeby uczcić więc jego pamięć, przypomnijmy sobie jego największe role.

Wojciech Pszoniak na deskach teatralnych

Ukończył PWST w 1968 i to właśnie z Krakowem wiązał swój początek przygody aktora oraz z reżyserem Konradem Swinarskim, dzięki któremu, jak sam mówił, zawdzięcza swoją karierę jako aktor. Przez kolejne sześć lat występował na deskach Teatru Starego, gdzie już wtedy objawiał charakterystyczną dla siebie energię i dominację na scenie. W 1971 roku po raz pierwszy zagrał u Wajdy role w spektaklu opartym na twórczości Fiodora Dostojewskiego a już w 1975 odegrał niezwykle ważną w swojej karierze rolę w „Sprawie Dantona„, którą potem miał odtworzyć na wielkim ekranie. I wtedy też ponownie zachwycił, rezygnując ze swojej zwyczajowej energii, lecz przedstawił swoją postać jako chłodną i wyrafinowaną. Kolejne lata w Warszawie owocowały rolami w takich przedstawieniach jak „Lot nad kukułczym gniazdem” i „Zemsta„.

Lata 80. były dla Pszoniaka nowym rozdziałem, gdy zaczął pracować z zagranicznymi teatrami i wyprowadzając się na stałe do Francji. Tam grał w spektaklach tj. „Sklep na rogu ulicy” czy „Notturno„, które przyniosły mu nominacje do prestiżowych nagród. Na szczęście dla nas jednak często występował gościnnie w Polsce, partnerując m.in. Krystynie Jandzie w Teatrze Studio. Był także związany z Teatrem Polskim i Syreną.

Współpraca filmowa z Wajdą i innymi wybitnymi reżyserami

Pomimo, że Wojciech Pszoniak występował z wieloma niesamowitymi twórcami, to granie u boku Andrzeja Wajdy zapewniło mu rozgłos, sławę i status wybitnego aktora. W Polsce najbardziej znanym wspólnym ich dziełem jest kultowa już wręcz, niejednokrotnie określana arcydziełem „Ziemia obiecana„. Co niezwykłe, jego interpretacja postaci Moryca Welta znacznie różniła się od tej, zaprezentowanej przez autora książki – tym samym pozbawionej elementu antysemickiego, będąca znacznie bardziej nowoczesna i przedstawiająca piękną historię przyjaźni.

Kolejną rewelacyjną kreacje pokazał nam w dziele „Dantona„, gdzie przy boku m.in. Gerarda Depardieu, która uważana jest przez francuzów za najlepszą jego rolę. Jego niezwykła ekspresja i umiejętność wchodzenia w rolę zaowocowała dla niego nagrodą festiwalu filmowego w Montrealu.

Za co go zapamiętamy?

Niemal wszyscy, którzy mieli zaszczyt z nim pracować, wypowiadali się o Pszoniaku jako o osobie niezwykle charyzmatycznej, radosnej i przyjacielskiej. Dla nas, pozostanie on fenomenalnym aktorem, który wyniósł te sztukę na inny poziom i dzielił się tą wiedzą z innymi. Jego ekspresyjna, żywiołowa, pełna energii i serdeczności gra zostanie zapamiętana na bardzo długo jako ta, która ukształtowała polskie aktorstwo powojenne.

BBI

Dziki Zachód i kino. Dlaczego dziś nie kręci się westernów?

krajobraz westernowy

Kiedyś rządził kinem i był najpopularniejszym gatunkiem komercyjnym uwielbianym przez miliony widzów. Dzisiaj pozostaje echem przeszłości i nieco zapomnianym epizodem w historii kinematografii. Western, bo o nim mowa, przeszedł długą drogę, która zakończyła się w latach 90 ostatnim wybitnym przedstawicielem tego gatunku, czyli Bez przebaczenia (1992, reż. Clint Eastwood). Skąd wzięła się ogromna popularność Dzikiego Zachodu na srebrnym ekranie? Dlaczego w dzisiejszych czasach (prawie) nie kręci się już westernów?

Dobro, zło i rewolwery, czyli krótka historia westernu

Western powstał w pierwszej połowie XIX wieku jako gatunek literacki. Jego źródła leża w twórczości Jamesa Coopera opisującego przygody Sokolego Oka, a także w nieco późniejszej, popularnej w Polsce serii o Winnetou oraz Old Shatterhandzie autorstwa niemieckiego pisarza Karola Maya. Od samego początku westerny były prostymi opowieściami o przygodowym charakterze, nastawionymi przede wszystkim na dostarczanie rozrywki. Dlatego właśnie wraz z narodzinami kina twórcy filmowi pokochali Dziki Zachód – adaptacje pierwszych westernów nie wymagały zbyt wielkiego budżetu, a przedwojenna widownia doskonale odnajdywała się w niuansach gatunku dzięki znajomości literackich westernów. W taki właśnie sposób kowboje, szeryfowie i Indianie wkroczyli na kinowe ekrany, a odwiecznym atrybutem filmowego Dzikiego Zachodu stał się srebrny, błyszczący rewolwer oraz dzierżący go dżentelmen w kapeluszu. Co ciekawe, z początku amerykańska cenzura w rygorystyczny sposób podchodziła do westernów, a ich twórcy musieli „propagować dobre wzorce”. Innymi słowy, ówczesne westerny stały się sposobem na edukowanie „mas” i propagowanie walki dobra (np. szeryfów, kowbojów) ze złem (bandyci, Indianie). Schyłkowym osiągnięciem tego nurtu westernu jest Dyliżans (1939, reż. John Ford), w którym załoga i pasażerowie tytułowego pojazdu odpierali ataki krwiożerczych Indian.

Złote lata westernu i upadek gatunku

Złota era westernu zaczęła się w latach 60., w których powstał tzw. spaghetti western, czyli kręcony we Włoszech podgatunek westernu odchodzący od klarownego podziału na dobrych i złych. Jego twórcą był słynny Sergio Leone, a najbardziej znaną gwiazdą tworzący do dzisiaj Clint Eastwood. Poważniejsze podejście do westernu nie spodobało się jednak wszystkim widzom, a zyskujące na popularności w latach 70 kino policyjne zaczęła przyciągać coraz większą publiczność. Brak wpływów z biletów sprawił, że od lat 80 coraz mniej amerykańskich wytwórni decydowało się na kręcenie filmów o Dzikim Zachodzie. Dlatego właśnie wówczas stał się popularny antywestern (np. wspomniane już Bez przebaczenia), w których twórcy doprowadzali do ekstremum motywy charakterystyczne dla gatunku i całkowicie odeszli od podziału na dobro i zło. To realistyczne podejście zburzyło w widowni poczucie wyjątkowości westernu, a zarazem uwypukliło naiwność klasycznych westernów. Dzisiaj, pod koniec drugiej dekady XXI wieku, westerny są niezwykle rzadkim widokiem i w większości stanowią mniej lub bardziej eksperymentalne połączenie kilku gatunków (np. western i SF w Mrocznej Wieży).

TBO

Filmy i seriale o superbohaterach w 2020 roku – na które produkcje warto czekać?

superbohaterowie

W ciągu ostatnich dwóch dekad filmy o superbohaterach zdążyły stać się jednymi z najpopularniejszych i najbardziej kasowych produkcji. Ten specyficzny gatunek filmowy, którego jeszcze kilkadziesiąt lat temu nikt nie traktował poważnie, obecnie jest ważnym elementem historii kina. U progu lat 20. XXI wieku zarówno filmy, jak i seriale o superbohaterach stały się dominującą siłą w świecie popkultury. Jak łatwo się domyślić, rok 2020 pójdzie w ślady swoich poprzedników i będzie obfitował w ciekawe produkcje o tematyce superbohaterskiej, tak na małym, jak i dużym ekranie. 

Co w świecie Marvela?

Kinowe uniwersum Marvel Cinematic Universe przeszło długą drogę, odkąd w 2008 roku rozpoczął je film Iron Man z Robertem Downeyem Jr. Kulminacją tej podróży był, mający swoją premierę w 2019, Avengers: Koniec Gry, który zakończył Trzecią Fazę uniwersum oraz domknął cały jego dotychczasowy dorobek. Jasnym jest, że po tym znaczącym kroku projekt może teraz pójść w o wiele bardziej odważne i nieprzewidywalne kierunki niż wcześniej. Twórcy z Marvel Studios ani przez chwilę nie próżnowali, w związku z czym znane są już nie tylko tytuły filmów, jakie ukażą się w bieżącym roku, ale też towarzyszących im seriali. I tak, swoją premierę na platformie Disney+ będą miały: The Falcon and the Winter Soldier, opowiadający o przygodach dwóch tytułowych członków drużyny Avengers, WandaVision skupiający się na granej przez Elizabeth Olsen bohaterce Scarlet Witch, oraz Loki, opowiadający o losach alternatywnej wersji tytułowego bohatera, którą widzieliśmy kradnącą Tesserakt w Końcu Gry.

Jeśli zaś chodzi o produkcje kinowe, MCU wyda w 2020 dwa filmy: w maju swoją premierę będzie mieć Czarna Wdowa, śledząca losy bohaterki granej przez Scarlett Johansson po wydarzeniach znanych z Kapitana Ameryki: Wojny bohaterów. Wyrusza ona do Rosji, by spotkać się ze swą dawną rodziną i wspólnie stawić czoła złowrogiemu zabójcy. Listopad natomiast należeć będzie do Eternals – produkcja ta opowie o rasie potężnych kosmicznych wojowników. W obsadzie są takie gwiazdy jak Angelina Jolie czy Salma Hayek.

Odważnie w świat komiksów Marvela wejdzie również Sony Pictures. Już w lipcu premierę będzie miał Morbius – opowieść o naukowcu, który wskutek nieudanego eksperymentu zmienia się w wampira. W głównej roli zobaczymy Jareda Leto, a w obsadzie jest również, znany ze Spider-Man: Homecoming, Michael Keaton. W październiku zobaczymy zaś Venoma 2, kontynuację popularnej produkcji z Tomem Hardym.

Nie można też zapominać o New Mutants – produkcji z uniwersum X-men, która na swoją premierę czekała aż dwa lata. 

Co przygotowuje DC?

Druga spośród największych marek komiksowych również ma bogate plany na rok 2020. W lutym na ekrany kin weszły Ptaki Nocy – historia o dalszych losach granej przez Margot Robbie Harley Quinn, którą znamy z Legionu Samobójców. Połączy ona siły z kilkoma innymi niepokornymi bohaterkami, by pokonać groźnego przestępcę, Czarną Maskę (w tej roli Ewan McGregor). Czerwiec to natomiast miesiąc premiery Wonder Woman 1984 – kontynuacji udanego filmu z Gal Gadot. W produkcji tej DC oraz Warner Bros. pokładają zapewne największe nadzieje, jeśli chodzi o potencjalny zysk w 2020 roku.

Jak widać, fani komiksowych widowisk mogą z dużą nadzieją patrzeć na nadchodzące miesiące. Przyniosą one wiele różnorodnych produkcji, dzięki czemu każdy entuzjasta kinowej rozrywki będzie mógł znaleźć coś dla siebie. Gatunek superbohaterski z pewnością będzie prężnie rozwijać się dalej, ku ogólnej satysfakcji swoich licznych fanów.

AMA

Kolejna część kultowego, polskiego filmu coraz bliżej! Co wiadomo o produkcji Psy 3. W imię zasad?

PSY 3 - plakat
„Psy” to cykl filmów Władysława Pasikowskiego, które po latach przeszły do kanonu klasyki polskiego kina. Główny bohater, Franz Maurer, grany przez Bogusława Lindę stał się na przestrzeni lat postacią ikoniczną, a kultowe cytaty z filmu powtarzane były tyle razy, że weszły do języka potocznego. W najbliższym czasie znowu będziemy mogli śledzić poczynania porucznika Maurera w sali kinowej. Dowiedz się co wiadomo o najnowszej produkcji Władysława Pasikowskiego – „Psy 3. W imię zasad”.

Co wiadomo o produkcji?

Szczegóły powstawania filmu owiane są tajemnicą. Zarówno o fabule filmu, jak i o kulisach produkcji wiadomo do tej pory stosunkowo niewiele. Premiera została zaplanowana na 17 stycznia 2020 roku. Zarówno za scenariusz, jak i reżyserię filmu po raz kolejny odpowiada twórca cyklu, Władysław Pasikowski. Na ekranie ponownie zobaczymy Bogusława Lindę w roli byłego funkcjonariusza Służby Bezpieczeństwa, Franza Maurera. Pojawi się także grany przez Cezarego Pazurę policjant Waldemar Morawiec. W produkcji wzięli udział także tacy aktorzy jak Arkadiusz Jakubik czy Eryk Lubos. W roli głównego protagonisty bohaterów zobaczymy zaś Marcina Dorocińskiego. 

Producentem filmu jest Klaudiusz Frydrych, który współpracował już z Władysławem Pasikowskim przy takich produkcjach jak „Jack Strong”. Za zdjęcia odpowiada Maciej Lisicki, a autorem montażu jest Jarosław Kamiński, który pracował przy takich hitach jak doskonale przyjęta za granicami Polski „Zimna Wojna”. 

Czego dotyczy fabuła nowych „Psów”?

W nowej odsłonie kultowego cyklu po raz kolejny spotykamy Franza Maurera, który po dwudziestu pięciu latach opuszcza więzienie. Tym samym trafia w realia kraju, który nie przypomina już w żaden sposób tego, który zostawił za sobą ćwierć wieku temu. Na wolności czeka na niego Waldemar „Nowy” Morawiec, który po utracie jednego z palców jest inwalidą trzeciego stopnia. Jak bohaterowie odnajdą się w nowej rzeczywistości przekonamy się już w styczniu. Tymczasem wiadomo tyle, że fabuła „Psów 3. W imię zasad” jest jedną z najbardziej strzeżonych tajemnic tego roku. 

Oczekiwania i powroty

Pracujący na planie aktorzy zgodnie twierdzą, że powrót do kultowej produkcji jest dla nich niesamowitym przeżyciem i doskonałą zabawą. Zestawienie oryginalnej obsady z najzdolniejszymi aktorami młodego pokolenia to doskonały zabieg i niemal gwarantowany przepis na sukces. Na premierę filmu z niecierpliwością oczekują widzowie, dla których cykl filmów Pasikowskiego stał się nieodłącznym elementem polskiej kinematografii i polskiej popkultury. Zważywszy na renomę dwóch pierwszych części, nowe „Psy” oczekiwane są nie tylko z niecierpliwością, ale także z całą masą oczekiwań. Czy twórcom uda  się przenieść niepowtarzalny klimat filmów, które ujrzały światło dzienne na początku lat dziewięćdziesiątych do współczesności? O tym przekonamy się już w styczniu. Doskonała produkcja i gwiazdorska obsada sugerują, że możemy spodziewać się kawałka naprawdę dobrego kina gangsterskiego, które oparte będzie nie tylko na nostalgii. 

PSY 3 - plakat
Na ekranie ponownie zobaczymy Bogusława Lindę w roli byłego funkcjonariusza Służby Bezpieczeństwa, Franza Maurera | fot.: materiał partnera zewnętrznego

MDZ