Zestawienie najgłośniejszych, najbardziej kontrowersyjnych filmów ostatnich 5 lat

Filmy potęgą są i basta! Mogą wpływać na nasze przekonania, kształtować naszą moralność i wymuszać nasze zachowania. Z tego powodu, kiedy wprowadzają kontrowersyjne i skandalizujące tematy, wielu ludzi zaczyna je badać czy nie stanowią zagrożenia dla społeczeństwa. Niektóre kontrowersyjne filmy mają na celu jedynie zszokowanie, inne wykorzystują przestarzałe, bigoteryjne przekonania, a jeszcze inne je kwestionują. Są też takie, które robią to wszystko, a są też inne, które stają się skandalizujące i kontrowersyjne spoza filmowych powodów.

Wprawdzie przez ostatnie 5 lat powstało mnóstwo tego typu filmów i trudno wybrać faworytów, dlatego kluczem wyboru nie będą konkretne tytuły, a lata. Jakie są tego korzyści? Więcej filmów, czyli więcej oglądania, więcej do oceniania i więcej tematów do przemyśleń. Oby tylko nikogo nie rozbolała głowa. A co jeśli tak się stanie? „Uciąć głowę” – powiedziałaby „Królowa z Alicji w krainie czarów”. Bezapelacyjnie do samego końca. A bandyta z Velen, to nawet by do niej nasikał. Wiedźmin Geralt to potwierdzi.

2016

Uff, jaki to piękny rok. Dlaczego? Bo nie trzeba wspominać „50 twarzy Greya”, co też właśnie uczyniliśmy. Ups. Piłka, kiłka, mogiłka. Mało czasu, krucabomba, ale powstało kilka interesujących tytułów, które były skandalizujące, ale czy skandaliczne? I czy dość głośne, aby stałe się najgłośniejsze?

W 1915 r. powstał film „Narodziny narodu”. Reżyserowi zarzucano rasistowskie poglądy, sympatyzowanie z Ku Klux Klanem oraz przedstawianie Murzynów (ojej, czy to określenie nie jest zbyt kontrowersyjne?) w negatywnym świetle. W 2016 roku natomiast Nate Parker stworzył film o tym samym tytule. Ba, sam napisał do niego scenariusz, wyprodukował i zagrał główną rolę. W dodatku był to jego debiut reżyserski. Na festiwalu w Sundance film otrzymał główną nagrodę jury i nagrodę publiczności. „Narodziny narodu” wzbudziły kontrowersje nie bezpośrednio z filmowych powodów, np. pod względem dyskryminacji czy rasistowskich.

Parker umieścił w filmie fikcyjną scenę gwałtu, która wywołała burzę medialną, gdy ujawniono, że sam Parker został uniewinniony od zarzutu gwałtu jako student college’u w Penn State. Domniemana ofiara popełniła później samobójstwo, a siostra ofiary wypowiedziała się przeciwko przemocy w filmie jako „przerażającej i perwersyjnej”. No, ładnie nam się pan przedstawił przed milionami widzów, panie Parkerze.

Summa summarum to kontrowersje obyczajowe, ale rok byłby stracony, gdyby nie było w filmach tych bardziej dotyczących ras i nacji. Bezapelacyjnie. I nazbierała się całkiem spora gromadka. „Doktor Strange” Scotta Derricksona? Serio? Przedwieczny to Tybetańczyk z komiksu „Dr Strange”, ale w filmie rolę tę odgrywa brytyjska aktorka Tilda Swinton o dość specyficznej urodzie. Filmowi zarzucono whitewashing, czyli obsadzenie aktorów w rolach nie posiadających cech etnicznych postaci, które grają.

Wprawdzie scenarzyści i nawet dyrektor Marvel Studio, Kevin Feige, próbowali wyjaśniać, że było to zamierzone i przemyślane działanie, bo przedwieczni są rasowym stereotypem i raczej określeniem istot, to jednak sam reżyser pokajał się przed publicznością, stwierdzając, że był to zły wybór. – Azjaci są wybielani i stereotypowi w amerykańskim kinie od ponad wieku. Ludzie powinni być szaleni albo nic nie ulegnie zmianie. To, co zrobiłem, było mniejszym złem lub dwoma, ale wciąż było to zło – powiedział. Trudno odmówić mu logiki, nie? Zły reżyser, zły! Wracaj do budy!

Jezusie Nazareński, to jeszcze rok 2016, a tyle byłoby do omówienia – „Neonowy demon” Nicholasa Windinga Refna, „Nina” Cynthii Mort, „Bogowie Egiptu” Alexa Proyasa, gdzie nie grają żadni Egipcjanie. Żeby było śmieszniej, to w Chinach Chińczycy mieli zastrzeżenia, że główną rolę w „Wielkim murze” gra Mat Damon, który ratuje Państwo Środka. Biały, który ratuje Chiny. I to jest, kurde, skandal.

2017

Co roku filmy wywołują zamieszanie. Taki mamy klimat. W tym także pojawiło się wiele kontrowersji, których ludzi z jakichś powodów wzburzyło. Kto kogo obraził? Kto się poczuł dotknięty?

Zestawienie najgłośniejszych, najbardziej kontrowersyjnych filmów tego roku może otwierać „Matka!” Darrena Aronofsky’ego, ale to nie powinno dziwić, bo mowa o reżyserze „Requiem dla snu” i „Czarnego łabędzia”. Poza tym tematy religijne są zawsze drażliwe. „Mother!” to opowieść o pewnych mitach biblijnych w nowoczesnym, ale surrealistycznym kontekście. Dawno temu, za siedmioma górami, za siedmioma rzekami była sobie chatka, a w niej żyli szczęśliwie żona i mąż. Potem przybywają goście i cały misterny plan idzie, no wiadomo gdzie.

W domu wybucha przemoc. W jednej ze scen zostaje zamordowane i zkanibalizowane niemowlę. Jennifer Lawrence – często jest wstrząśnięta i zmieszana oraz wielokrotnie pokazywana, jak jest bita i kopana – przechodzi poważną traumę, zanim na końcu wyrwie dziecku serce. Aronofsky dążył do wyższego celu, ale wielu widzów postrzegało przemoc jako zbyt ekstremalną. Krytycy nie tyle przejmowali się przemocą, co jej bezcelowością. Czy Aronofsky kpi z Boga, czy z procesu twórczego, czy też z czegoś zupełnie innego? Plakat do filmu przedstawiający posiniaczoną twarz Lawrence’a był powszechnie krytykowany za stosowanie przemocy wobec kobiet w celu promowania filmu.

W tym roku powstał też „I Love You Daddy” Louisa CK. Filmowe dzieło było jednym z bardziej kontrowersyjnych filmów na Międzynarodowym Festiwalu Filmowym w Toronto ze względu na historię, w której 17-letnia dziewczyna (Chloe Grace Moretz) rozpoczyna związek ze znacznie starszym reżyserem (John Malkovich), który został oskarżony przez media o bycie pedofilem. Różnica wieku, która stanowi sedno historii początkowo nie zwracała takiej uwagi , jednak sytuacja się odwróciła po tym, jak Louis CK przyznał się do ekscesów seksualnych, które obejmowały mi.n. masturbację przed koleżankami z showbiznesu.

W rezultacie dystrybutor wycofał film z premiery zaledwie tydzień przed jego debiutem. „I Love You Daddy” nigdy nie doczekał się kinowej ani transmisji strumieniowej. Wprawdzie początkowo CK odpierał zarzuty, w końcu przyznał się do zachowania i wyraził skruchę. – „Nigdy nie pokazałem kobiecie mojego penisa bez uprzedniego zapytania. Władza, jaką miałem nad tymi kobietami, polega na tym, że mnie podziwiały. I dzierżyłem tę moc nieodpowiedzialnie – powiedział C.K. The Washington Post. Oczywiście, że się pokajał, ale może skoro one na to przyzwalały? Of course, but maybe.

Skoro mowa o kontrowersaliach seksualnych to „Jeepers Creepers 3” również wpisuje się w ten trend. Film wzbudził kontrowersje tylko dlatego, że wyreżyserował go Victor Salva, który został skazany w 1988 roku za molestowanie seksualne 12-letniej gwiazdy swojego filmu „Clownhouse”. Salva nagrał sexwideo i został również skazany za posiadanie komercyjnych kaset wideo i magazynów zawierających pornografię dziecięcą. To, że Salva byłby w stanie wyreżyserować i wypuścić nowy film, wywołało reakcję, tym bardziej, że Salva wspomniał o molestowaniu w swoim scenariuszu filmowym.

Skoro była mowa o „wybielaniu” to i „Ghost in the Shell” też ma coś na sumieniu. Paramount Pictures wiązało ogromne nadzieje z remake’em filmu „Ghost in the Shell” Ruperta Sandersa, ale produkcja warta 110 milionów dolarów została „zbombardowana” po „wybielającej kontrowersji” z udziałem Scarlett Johansson. Aktorka została obsadzona w roli głównej Motoko Kusanagi, która jest tradycyjnie animowana jako Japonka zarówno w serii mangi, na której oparty jest film, jak i w anime z 1995 roku. Johansson i twórcy filmu starali się, aby decyzja dotycząca obsady była uzasadniona, ponieważ postać Johannson jest cyborgiem, a zatem nie należy do określonej grupy etnicznej. Była to kiepska wymówka dla tego, co stało się jednym z najbardziej wyrazistych przykładów wybielania Hollywood w ostatniej dekadzie. Obsada Johanssona sprawiła, że dyskusja na temat wybielania znalazła się na pierwszym planie, a publiczność dostała gorączki. Białej, oczywiście. Ból głowy niewiele dał, bo to samo zrobiono z „Death Note”.

Wprawdzie można by skończyć ten rok, bo jest jeszcze kilka tytułów, które wywoływały kontrowersje, m.in. „Ogary miłości”„Na pokuszenie”„Split” czy nawet „To”, ale warto zatrzymać się przy „Pięknej i Bestii”. Wprawdzie to burza w szklance wody, ale skoro po raz pierwszy w takiej produkcji pojawia się postać homoseksualna, to nie może być inaczej. Gdy reżyser Bill Condon niewinnie wspomniał w jednym z wywiadów, że w filmie był „moment gejowski” (kiedy LeFou walczył ze Stanleyem), ugrupowania religijne dostały szewskiej pasji, ze względu na taką zmianę. Prezes „Gay & Lesbian Alliance Against Defamation (GLAAD) Sarah Kate Ellis pochwaliła tę decyzję. – To mały moment w filmie, ale jest to ogromny krok naprzód dla przemysłu filmowego – powiedziała mediom. – Zdania na ten temat są jak tyłki. Podzielone – stwierdziłby Harry Callahan.

2018

Po niektórych filmach zawsze pojawiają się kontrowersje. To pewne jak podatki. Może to działać na korzyść lub niekorzyść, zrujnować film lub wynieść go na piedestał. Wybielanie stało się tak częste, że w zasadzie przestało już budzić kontrowersje („Annihilation”). Ten rok nie jest inny, ale wybór Donalda Trumpa na prezydenta USA miał też swoje odbicie w przemyśle filmowym.

Tony patriotyczne są zawsze delikatne u Amerykanów i nie inaczej było z „Pierwszym człowiekiem”. Reżyser Damien Chazelle zrezygnował z flagi, którą zostawił Neil Armstrong na Księżycu. Chazelle chciał skupić się na szczegółach, które nie były znane, stąd taka a nie inna decyzja. Patrioci byli zdegustowani, że amerykańskie gwiazdy i barwy nie łopoczą na Księżycu. A taki byłby ładny, amerykański.

Rok bez wątków o dyskryminacji rasowej jest rokiem straconym, dlatego Spike Lee wyreżyserował „Czarne bractwo. BlacKkKlansman”, starając się wyjaśnić, jak niewiele zmieniła się Ameryka od lat 70., kiedy akcja toczy się na planie. Historia opowiada o czarnym funkcjonariuszu policji, który infiltruje Ku Klux Klan w Kolorado, podszywając się pod białego rekruta.

W tym filmie, gdy u władzy był Donald Trump wszystko w tym kontekście było kontrowersyjne – od tytułu, przez plakat, po historię, która wszystko zatacza koło. Sam reżyser też dolewał benzyny do ognia w wywiadach i w jednej ze scen w filmie, gdzie jeden z przywódców KKK David Duke pojawiają się na wiecu białych nacjonalistów w Charlottesville – gdzie naprawdę doszło do tragedii po tym jak James Alex Fields Jr celowo wjechał swoim samochodem w tłum ludzi- w stanie Wirginia w 2017 roku.

Wśród tytułów kontrowersyjnych i dość głośnych można też znaleźć „Dom, który zbudował Jack” Larsa von Triera. Dzieło wywołało wiele protestów na światowej premierze festiwalu w Cannes. Chociaż wielu krytyków po latach zaprzeczy temu faktowi, to początkowo „Jacka” określano jako najbardziej kontrowersyjny film 2018 roku. Ale film o seryjnym zabójcy nie może nie być kontrowersyjny, nie? Szczególnie, gdy gra go Matt Dillon. To tak, jakby masturbować się ręką bez kciuka. W jednej ze scen główny bohater wyjeżdża na polowanie z kobietą i jej dziećmi. Tyle, że zwierzyną są nie jelenie i sarenki, a właśnie dwóch małoletnich chłopców i kobieta. Dodajmy do tego akty przemocy popełnione na kobietach (jednej obcina pierś) oraz obcięcie nóg kaczce. PETA wyjaśniała, że zostało to zrobione rekwizytem, a nie prawdziwym zwierzęciem.

Panie reżyserze, panie reżyserze, ten piesek będzie dobry do spalenia, żeby leżeć spalony w chacie?! Jak to ten piesek spalony? No, uśpi się go, opali trochę, i położy do ujęcia w spalonej chacie. Spierpapier, bo ciebie zaraz uśpię, każę uśpić, opalić i położyć do ujęcia. Wszyscy wielcy humaniści, kurde jego mać, a skąd ja wezmę spalonego psa? Swojego mam spalić?

Wśród nieco mniejszych kontrowersji znalazł się także „The Predator” Shane’a Blacka. Film dość nieoczekiwanie zasłużył na to miano, kiedy aktorka Olivia Munn wystąpiła tuż przed premierą filmu, aby ujawnić, że Black pozwolił swojemu przyjacielowi Stevenowi Wilderowi Striegelowi zagrać niewielką rolę, mimo wiedzy, że Striegel jest zarejestrowanym przestępcą seksualnym. Striegel przyznał się do „zwabienia nieletniej przez komputer” w 2010 roku po próbie nawiązania internetowego związku z 14-letnią dziewczynką. Munn upubliczniła historię Striegela i zamieniła premierę „Predatora” w medialny cyrk. Pomimo historii Striegela jako przestępcy seksualnego, Black obsadził go w małych rolach w „The Nice Guys”, „Iron Man 3” i „The Predator”. I o to chodzi, trzeba kolekcjonować mocne wrażenia.

2019

– Uff, jeszcze 2 lata – pomyślałby Steven Wilder Striegel swego czasu. W zasadzie to kolejny rok, gdy Netflix jest tak strasznie ekspansywny w swoich produkcjach, że strach się bać, aby zajrzeć do lodówki. Bo można się udławić „poprawnością społeczno-rasowo-obyczajową”. Tą z rodzaju tych nachalnych. W każdym razie nie grzebmy w śmietniku i zajmijmy się długometrażowym mainstreamem.

„Polowanie”(„The Hunt”) Craiga Zobela został wycofany z kinowej premiery przez Universal z powodu dwóch odrębnych kontrowersji. Po pierwsze kampania promocyjna filmu musiała zostać zawieszona przez studio po masowych strzelaninach w Dayton w Ohio i El Paso w Teksasie. W następstwie masowej przemocy wielu krytyków zastanawiało się czy „Polowanie” może mieć negatywny wpływ ze względu na przemoc z użyciem broni palnej.

Druga kontrowersja dotyczyła fabuły filmu, którą zwiastun przedstawił jako bitwę między „elitami” a niczego nie podejrzewającymi Amerykanami, którzy są uprowadzani i na których się poluje jak na zwierzęta. Ta kontrowersja stała się ogólnokrajową burzą po tym, jak „The Hollywood Reporter” ujawnił, że scenariusz określa ściganych jako „żałosnych”, słowa, którego Hillary Clinton niesławnie używała do opisania zwolenników Trumpa. Konserwatyści zaatakowali „Polowanie”, a Donald Trump nawet przemówił i nazwał film „bardzo niebezpiecznym dla kraju”. Tak, to ten, który przed wyborami prezydenckimi powiedział, że „Skoro Hillary nie potrafi zaspokoić męża, to jakim cudem zaspokoi Amerykę?”.

W przypadku „Jokera” można by zapytać czy w tej dekadzie nie było bardziej kontrowersyjnego filmu. Komiksowy dramat zrewidowany przez Todda Phillipsa i Joaquina Phoenixa zwrócił uwagę, zdobywając Złotego Lwa na Festiwalu Filmowym w Wenecji, a potem przetrwał wielomiesięczne kontrowersje dotyczące przedstawienia postaci Jokera i przemocy. Podczas gdy Phillips utrzymywał, że pokazanie krwawych konsekwencji przemocy jest ważne – zasugerował, że filmy PEGI-13 wyrządzają więcej szkód, pokazując bezkrwawe masakry – wielu krytyków zastanawiało się, czy „Joker” zachęciłby widzów do samodzielnego popełniania aktów przemocy. Niektórzy potępili „Jokera” jako nieodpowiedzialnego ze względu na sposób, w jaki wzbudza on współczucie dla głównego bohatera. Jeden pokaz filmu w Los Angeles został odwołany w weekend z powodu uzasadnionego zagrożenia. Ostatecznie „Joker” przezwyciężył obawy przed premierą i zarobił ponad 1 miliard dolarów w światowych kasach.

Natomiast w tym roku ma ciąg dalszy filmu, którego pierwsza część ukazała się 2 lata wcześniej. „Mektoub. Moja miłość” Abdellatifa Kechiche’a to kolejne odważne dzieło po „Życiu Adeli”. Obie części „Mektoub” wywołały kontrowersje dotyczące męskiego spojrzenia, który skłonił aktorki do zamieszczenia określonych ujęć ich ciał. Podobnie jak „Życie Adeli”, „Mektoub” przedstawił kilka scen seksualnych – jedna scena seksu oralnego trwa prawie 15 minut – i nie wszystkie z nich zostały rzekomo wykonane za zgodą. Aktorzy mieli wykonywać też niesymulowane sceny seksu, będąc pod wpływem alkoholu. Żaden z filmów „Mektoub” nie został wydany w USA.

„Podsumowaniem” roku mógłby być „Midsommar”, tylko dlaczego noc świętojańska do jasnej cholery odbywa się w czerwcu, a nie pod koniec roku!? Kontrowersje wokół filmu dotyczyły lekceważenia szwedzkiej kultury, zmieniając tradycje szwedzkiej Sobótki w coś przerażającego dla amerykańskich widzów. Ze strony szwedzkiej pojawiły się opinie, że film utrudniłby turystykę. Inni zarzucali, że horrory nie mają mocy oddzielania faktów od fikcji ani przekształcania rodzinnego festiwalu w kultowy rytuał. Reżyser Ari Aster żartobliwie nazwał film „Czarnoksiężnikiem z krainy Oz dla zboczeńców”, ale dla niektórych ludzi to nie był żart.

2020

Grande finale. Była mowa o Netflixie? Nie nazywajmy szamba perfumerią. Bez wątpienia najbardziej kontrowersyjny film roku to „Gwiazdeczki” („Cuties”). który wywołał medialne oburzenie. Francuski film opowiada o młodszej córce senegalskich imigrantów, która dorastając na przedmieściach Paryża, usiłuje znaleźć swoje miejsce. Ale zawiera sceny sugestywnie tańczących dziewcząt w małych strojach, a wielu oskarżyło film o seksualizację nieletnich. – Widok kręcących się ciał preteen ma na celu zaszokowanie dojrzałych widzów do kontemplacji dzisiejszego zniszczenia niewinności – pisała krytyk Fionnuala Halligan w „Screen Daily”. Może i film został źle zrozumiany, ale to, jak został zaprezentowany publiczności, nie pomogło. Kto sieje wiatr, ten zbiera burzę? Netflix ma swoje chamskie metody i jak państwo widzą skuteczne.

PKU

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *